“Propaganda” marketingu społecznościowego najczęściej wspomina, w kontekście efektu Social Media, o “zaangażowaniu”. A jak faktycznie osoby odpowiedzialne za tę formę marketingu mierzą efekty działań? Business.com w raporcie Social Media Best Practices pokazje jak ta sytuacja wygląda:
Efekt Social Media - raport Business.com
źródło: Business.com za Social Media Explorer
Najważniejsza miara to generowanie ruchu na stronie, na kolejnym miejscu – nawiązywanie relacji z potencjalnymi i obecnymi klientami oraz świadomość marki. Zaskakująco nisko znalazła się odpowiedź o “użytecznej informacji zwrotnej na temat produktu”.
A jakie są wasze doświadczenia? Co wy (czy wasi klienci) najczęściej mierzycie w marketingu społecznościowym?
Planując działania w Social Media łatwo popaść w naśladownictwo “fajnych” i popularnych akcji. Ale to co raz się sprawdziło nie musi sprawdzić się ponownie, zwłaszcza w innej branży, dlatego warto PLANOWAĆ STRATEGIĘ i rozpocząć do trzech kroków:
posłuchać o czym internauci rozmawiają w konteście produktu czy marki i jak wygląda aktywność konkurencji; co się sprawdził a co nie; uczyć się trzeba na cudzych błędach bo taniej
dobrze jest mieć plan na dłużej niż kampanię; jeżeli zaangażujemy ludzi – to jak dalej prowadzić z nimi komunikację? dlatego też obecność marki w społecznościach powinna odbywać się “pod szyldem” marki jako takiej a nie kampanii
miary efektywności - co w kapanii będziemy mierzyć i jak te miary oceniać; nie zawsze ilość fanów jest najważniejsza, tak jak CTR nie jest w reklamie display; czego oczekujemy od “fanów”, “followersów” czy czytelników bloga? wybrane miary nie muszą mieć na początku formy “targetu” – chodzi raczej o sensowne określenie co ma nam dać ten “marketing społecznościowy”.
Z Social Media ludzie korzystają głównie po to, żeby się ze sobą komunikować. Jeżeli marka chce uczestniczyć w tej komunikacji musi uzasadnić swoją obecność. Innymi słowy zaoferować wartość.
Im więcej firm i pieniędzy jest w marketingu społecznościowym, tym większy nacisk reklamodawców na mierzenie efektywności, czyli między innymi liczenie wartości sprzedaży wygenerowanej poprzez ten kanał.
Jakkolwiek celem aktywności w Social Media jest długofalowe budowanie relacji, to internauci oczekują od marek głównie zniżek i specjalnych ofert (odpowiedni wykres w raporcie Razorfish) – i jak pokazują kejsy - korzystają z nich.
Można więc traktować Social Media jako kolejny kanał generowania sprzedaży, ale na kilka zagadnień trzeba zwrócić uwagę:
stwórz DOBRĄ (dla odbiorcy!) ofertę - zgodnie z zasadą wzajemności, jeżeli oczekujesz że użytkownicy poświęcą swój czas, uwagę i pieniądze na to co dla nich masz – daj coś w zamian – rabat, limitowaną edycję produktu, prezent przy zakupie
nie stawiaj barier - jeżeli skorzystanie z oferty wymaga skomplikowanych działań, wiele czasu i uczenia się nowych aplikacji to mało kto będzie chciał to zrobić; a i oferta będzie musiała być odpowiednio lepsza; Keep It Simple
stawiaj bariery - zasada wzajemności działą też w drugą stronę – dając wartość możesz oczekiwać czegoś w zamian (czegoś, co z punktu widzenia marki jest cenne – większych zakupów, dołączenia jako fan czy follower); trzeba przy tym pamiętać, że nie sztuką jest rozdać tysiące drogich gadżetów w zamian za prostą czynność, sztuką jest planować jak tę relację dalej rozwijać. Tak, żeby wilk był cały i owca syta
Zapraszamy do lektury – artykuł o tym co może się wydarzyć na naszym polskim poletku Social Media w 2010. Oryginalnie ukazał się w najnowszym numerze Marketingu w Praktyce. Trendy 2010 w Social Media
Grudniowy numer “Marketingu w Praktyce” jest poświęcony Social Media. Mieliśmy w tym swój udział – dwa artykuły. Dzisiaj pierwszy z nich “Media wszystkich” (mojego autorstwa), pod koniec tygodnia – drugi (napisany przez Dawida).
Tutaj możecie zobaczyć co jeszcze w aktualnym numerze.
“Zróbmy reklamę wirusową” to jeden z tych “briefów”, które klienci pasjami uwielbiają (zwłaszcza po spektakularnym sukcesie produkcji takich jak ta) a agencje demotywują.
Ekscytacja klientów jest poniekąd zrozumiała – miliony odtworzeń, tysiące pozytywnych komentarzy i odniesień w mediach. Sceptycyzm agencji też: 65% plików video dodanych do YouTube nie przekracza 50 odtworzeń, tylko 0,3% przekracza 1 000. Szanse na miliony widzów są więc mniejsze niż na loterii.
Recepty na virala nie ma, ale można przynajmniej zwiększyć swoje szanse mając na uwadze kilka wskazówek:
wywołaj EMOCJE, nuda zabija virala – szybko i skutecznie
zrób coś nieoczekiwanego, bo nuda – jak wyżej
nie próbuj robić reklamy, opowiedz historię, daj temat do rozmowy
viral zadziałał – zrób sequel, wykorzystaj sprawdzony pomysł, pokaż materiały z produkcji, wpadki, opowiedz o realizacji
nie utrudniaj ludziom przekazywania virala dalej – daj narzędzia (link do wysłania do znajomego, kod do wstawienia na stronę) i nie rzucaj kłód pod nogi – kody dostępu, logowanie, rejestracja, strony przejściowe
zrobiłeś – to powiedz o tym wszystkim! co minutę na YouTube jest wgrywane jest 20 godzin video – jaka jest szansa, że ktoś bez wspomagania trafi na Twój super-viral?
A teraz – kamera do ręki i let’s do something funny!
Zapraszamy na nasz społemowy kanał na YouTube – znajdziecie tam mniej popularne, ale ciekawe virale, jeżeli chcielibyście jakiś zaproponować – piszcie w komentarzach.
W trosce o Twoje dobre samopoczucie serwisy społecznościowe (chyba z wyjątkiem Fotki) oszczędzają Ci takich informacji. Ale dla ciekawskich – poniżej instrukcja jak się dowiedzieć, kto już Cię nie lubi.
Po restarcie Firefoxa instalujemy skrypt Facebook Friends Checker (stąd).
Po instalacji skrytpu i zalogowaniu do Facebooka, w tym miejscu
ustawiamy co ile czasu skrypt ma sprawdzać listę. Domyślnie co dwie godziny, ale spokojnie wystarczy raz na dobę.
Skrypt zapisuje listę znajomych i przy kolejnym sprawdzeniu porównuje z aktualną – jeżeli kogoś nie ma, to informuje o tym dając link do profilu ex-frienda.
Serwisy społecznościowe umożliwiają autoprezentację – poprzez mechanizm profili. Większość serwisów próbuje w ten sam mechanizm wcisnąć działania marketingowe tworząc profile marek, potaci z gier czy reklam.
Ale sposób interakcji osoby z marką niekoniecznie jest taki sam jak osób między sobą. Na Facebooku te dwie relacje są jasno rozdzielone. Jeżeli chcesz występować jako osoba – zakładasz profil prywatny. Możesz mieć jeden. Jeżeli jako marka (produkt, idea, osoba publiczna) – zakładasz profil publiczny (inaczej – strona, fanpage, fansite). Możesz mieć ich ile potrzebujesz. I nie jest to “marketingowy wymysł” z dwóch istotnych powodów:
po pierwsze, z punktu widzenia użytkownika – mechanizm “znajomości” w serwisach społecznościowych określa najwyższy poziom dostępności danych prywatnych – czyli jeżeli zostajesz “znajomym” teatru czy producenta słodyczy to administrator dowiaduje sie o Tobie wszystkiego, co masz w profilu – gdzie mieszakasz, jakie szkoły kończyłeś, jaki masz numer telefonu, o czym piszesz na Tablicy, co Ci wyszło w quizach, czy wolisz dziewczynki czy chłopców, jaką wyznajesz religię. A jeżeli ktoś to będzie chciał wykorzystać? w przypadku profili publicznych relacja jest inna – śledzisz wpisy na takim profilu, możesz je komentować lub dodać coś od siebie – ale nie dajesz dostępu do swoich prywatnych informacji.
po drugie, z punktu widzenia marki – profile publiczne są skonstruowane tak, żeby służyć promocji. Aktualizacje wysyłane do fanów (np. zaproszenia na wydarzenia), social-ads, engagement-ads, mechanizm dla fanów do zapraszania znajomych i rozbudowany system statystyk (Insight). Poza tym wykorzystywanie profili prywatnych do działań marketingowych jest niezgodne z regulaminem serwisu, czyli w każdej chwili możesz stracić pieczołowicie gromadzoną bazę “znajomych”.
I jeden i drugi sposób obecności w Facebook jest darmowy (poza oczywiście kupowaniem reklam), więc chyba lepiej korzystać z tego, co daje wieksze możliwości. I dbać o swoją prywatność, nigdy nie wiadomo kto i w jakim celu czyta Twoje wpisy na tablicy.
Przykłady znanych marek, które założyły profile prywatne zamiast publicznych:
Na koniec nasz rekordzista “Klubokawiarnia Chłodna” z prawie 5000 znajomych:
Blogi, fora, twitter, nasza-klasa to codzienność. Żyjemy w erze Social Media, w której umocniła się rola konsumentów, a osłabiły pozycja tradycyjnych mediów. Dlaczego? Połączeni w sieci konsumenci unikają reklam i jako internauci wspólnie definiują wizerunek marki. Ale nie wszystko stracone. Zmiany zachodzące w Internecie dają nowe możliwości, o których będziemy pisać na tym blogu.
Marketing Społecznościowy (ang. Social Media Marketing) to nie tylko wątki sponsorowane, profile marek na Facebook’u. Marketing Społecznościowy to przemyślane i długofalowe budowanie relacji z internautami w obszarze Social Media.
O czym będzie:
zaczniemy od definicji i teorii (jak w każdej dziedzinie – musimy wiedzieć, o czym mówimy) – Social Media Lekcja 1
ale głównie praktyka, czyli co zrobić, żeby efektywnie i racjonalnie funkcjonować w “social media”
będziemy opisywać najciekawsze przykłady krajowych i zagranicznych kampanii marek w Social Media
Zapraszamy do subskrybcji RSSa i komentowania wpisów, natomiast dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z niusami ze świata Social Media Marketingu – mamy kanał na twitterze, wystarczy kliknąć “follow”.