Jestem absolutnym fanem CommonCraft Show.
Jeśli ktoś jeszcze nie wie – to seria krótkich, pomysłowo animowanych filmików opisujących różne zjawiska w maksymalnie prosty, zabawny sposób. Chodzi o sprowadzenie ich do tego co najważniejsze i oprawienie w atrakcyjne porównania i metafory. Stąd tytuł serii – “…in plain english”. Pomysł genialny, wykonanie mistrzowskie. Zaczęło się od różnych zjawisk i narzędzi z zakresu “cyfrowej rewolucji”. Social bookmarking, social networking, RSS, wiki, etc. Sama idea prostego opisu złożonej rzeczywistości internetowej jest dla mnie wyjątkowo atrakcyjna. “Kupuję ją” całym sobą, bo duża część mojego życia zawodowego właśnie na tym się skupia . Pomysł okazał się na tyle dużym sukcesem, że wyewoluował w stronę firmy zajmującej się… wyjaśnieniem. Skomplikowanych rzeczy w prosty sposób. Teraz filmików jest całe mnóstwo i to z różnych kategorii, ale jeden na pewno powinien się na tym blogu znaleźć:
Skype znany wszystkim. Na pewno większość z was używa. Ale kto korzysta z rozmów video? Pewnie już nie każdy.
Co zrobił Skype, żeby promować videorozmowy? Moim zdaniem rewelacyjną kampanię. Postawili na śmiech jako na najbardziej, pozytywną, uniwersalną, międzykulturową, budującą społeczność, a przede wszystkim zaraźliwą emocję. I postanowili wciągnąć w to użytkowników Skype pokazując przy okazji funkcjonalność videorozmów.
Nagrali krótki filmik, gdzie 8 osób kolejno zarażało się od siebie śmiechem. Filmik był promowany na YouTube. Sami zobaczcie jak zaraźliwy jest śmiech i spróbujcie obejrzeć cały nie śmiejąc się.
Potem każdy mógł używając specjalnej strony www i Skype nagrać swój śmiech i powiększać ?łańcuszek śmiechu?. Proste, ale w tej prostocie genialne.
Wynik również całkiem niezły. 11 000 ludzi z 77 krajów utworzyło ponad 3-godzinne video z łańcuszkiem śmiechu. Sam film był oglądany 13 milionów razy i obiegł wiele popularnych blogów i serwisów video.
Sama kampania pokazuje moim zdaniem jak można zgromadzić społeczność wokół? emocji. I budować na tym potencjał marketingowy. Rzadka sprawa, a z mojej strony SZACUN
Warto wejść również na stronę skypelaughterchain, gdzie cały case jest opracowany w krótki i przystępny sposób. To pokazuje jak strona WWW pojedynczej kampanii może żyć… po kampanii.
Lubię mocne tezy. Ta o mediach społecznościowych jako o podstawowej przestrzeni życia współczesnych ludzi wydaje się uzasadniona. Może jeszcze nie teraz i nie wszędzie, ale już niedługo
A jeśli jescze ta teza wyrażona jest w konkretny, jednoznaczny i przekonujący sposób, klikam “Lubię to!”.
A wy zapoznajcie się z rewolucją. Miłego oglądania.
Socialnomics rulez! (to tak w ramach jakiegoś krzykliwego hasła na koniec posta)
Zazdrość – straszna rzecz Ale muszę przyznać, że poczułem ją odrobinkę widząc jak konkurencyjny dom mediowy wypuszcza fajny raport.
Rzetelny kawałek wiedzy popełniony przez Universal Mc Cann. Jak sama nazwa wskazuje jest to już czwarta fala badania zrealizowanego na olbrzymiej ilości rynków. Jego celem jest uchwycenie najnowszych trendów w świecie mediów społecznościowych. Polecam prezentację wyników:
Co najbardziej przykuło moją uwagę:
Porównania z bardzo wielu różnych krajów całego globu – naprawdę warto czasem nabrać szerszej perspektywy niż polskie “piekiełko”
Social media stają się prawdziwą “areną konwergencji”. O ile kiedyś byliśmy skłonni używać osobnych platform do kontentu tekstowego (np. blogi), osobnych do zdjęć, a jeszcze innych do video dziś wszytko migruje do mediów społecznościowych, które stają się platformami multimedialnymi. Raport zwraca tu uwagę na blogi i w jeszcze większym stopniu na serwisy społecznościowe. Większość tego co wytwarzamy w sieci trafia na nasze profile, które stają się agregatami dla UGC.
Prawdziwym “królem” kontentu social staje się video, jego upload do blogów i serwisów społecznościowych szybko wzrasta.
Serwisy społecznościowe nie są chwilową modą wśród użytkowników. Znaczna większość aktywnie zarządza profilami i wyszukuje znajomych poprzez sieci społeczne
Polecam znajdujące się na końcu prezentacji (ktoś mógłby nie wytrwać i aż tam nie doczytać ) zasady jak skutecznie zaistnieć w sferze social media jako marketer. Nie powiem – mądre. Może nie odkrywcze, ale… znowu ta zazdrość
Gdyby ktoś chciał się, cytując mojego kolegę z pracy “zabawić w archeologa” to wyniki z poprzedniej fali – Wave3 do obejrzenia TUTAJ
…bywają dziwne. Ale warto je znać . Dziś będzie o dwóch.
“Jestem hardcorem”. Tzn. nie wiem czy ja jestem. Jak oglądam ten filmik to mam wątpliwości. Ale bez wątpienia jest to początek mody, a nawet trendu popkultury. Tak, tak – jest to tylko początek?
Moi znajomi prowadzą szkołę angielskiego. Właśnie wrócili z obozu z dzieciakami. Podobno to tekst, który przeważa w komunikacji. “Jestem hardcorem”, lub “jesteś hardcorem” to podstawowy przecinek. Absolutny hit. Jak to się dzieje, że w sumie niczym się nie wyróżniający filmik potrafi ruszyć taką lawinę? Nie wiem, ale wiem że YouTubowi twórcy kontentu ruszyli zmasowanym frontem. Wersja wyścigowa,wersja Kononowicz,wersja sportowa,wersja Mario Bros. I setki innych. Trend się rozwija i wkracza do popkultury. Dziś pojawiają się już np. koszulki. Świat marketingu TV też reaguje. Tekst pojawia się w najnowszych spotach Tymbarku. Skoro spot ma trafiać do młodych to musi… być hardcorem.
Kto wie, być może dzielną drużynę kreatywną Tymbarku zainspirowało to, że ich wcześniejszy spot został już stuningowany przez użytkowników na modłę “jestem hardcorem”.
Jeśli kogoś interesują niemierzone odmęty hardcoru, może w nieskończoność przeglądać stronę www.jestemhardcorem.pl.
Inna moda z YouTube również ma już chwilkę, a nosi miano “Daj kamienia!”
Bo tak naprawdę są bliźniaczo podobne. Prosty, a nawet prostacki tekścik, który “załapał” stając się wodą na młyn amatorskich twórców kontentu. Moim zdaniem za jego sukces odpowiadają dwa czynniki. Przede wszystkim łatwość zastosowania. Jest na tyle uniwersalny, że pasuje do niemal wszystkiego. I łatwo go podłożyć, przerobić. Tym samym łatwo być twórcą epoki “Jestem harcorem!” lub “Daj kamienia!”. A jak łatwo, to więcej ludzi to robi. A im więcej ludzi robi, tym więcej innych załapuje trend. I to jest właśnie drugi czynnik. W psychologii odpowiada za to mechanizm społecznego dowodu słuszności. “Jeśli jest tego tyle to musi być fajne”. Miliony nie mogą się mylić . I kula śniegowa się stacza chwytając nas coraz więcej. Może nas to przerażać, ale to przecież normalne. Choć czasem przerażająco płytkie…
To moje pierwsze gościnne wystąpienie na Social Media Blog. Dlatego zacznijmy od podstaw…
Pewnie do pytania z tytułu można podejść na kilka sposobów, ale ja używam pojęcia “marketing społecznościowy” dla określenia całości świadomych działań marketingowych wykorzystujących ludzi i powiązania w między innymi. Tylko tyle i aż tyle.
Jak widać w żadnym razie nie dotyczy on wyłącznie środowiska Internetu i nowych mediów. A jednak dopiero od niedawna to pojęcie zaczyna robić karierę i jednoznacznie wiążemy je z ekranem komputera i Siecią. Co o tym decyduje? Są 3 podstawowe powody.
Skala komunikacji. Ujmując rzecz wprost: każdego człowieka na ziemi przyłączonego do Sieci dzieli od innego jedno klikniecie. Każdy ma do dyspozycji niemal nieliczenie wiele narzędzi komunikacyjnych, możliwości wynajdywania ludzi o najróżniejszych upodobaniach, łączenia się w grupy, etc. W tym sensie Sieć jest miejscem skrajnie “społecznym”. Nie dziwi więc, że aktywność nakierowana na innych staje się jednym z kluczowych zajęć ludzi w Internecie. Miliony kont na serwisach społecznościowch, tysiące spędzanych tam godzin, niezliczone ilości przesyłanych wiadomości, blogi, aktywne fora na praktycznie każdy temat – to tylko przykłady. Esencją jest fakt, że bardzo duża część ludzi używających Internetu uczestniczy w rosnącej liczbie różnych grup i relacji, wymieniając coraz więcej komunikatów w coraz krótszym czasie. Skala zjawiska jest jak najbardziej porównywalna do skali mass mediów.
Różnorodność komunikacji. Z równą swobodą posługujemy się tekstem, jak i zdjęciami filmami, czy plikami dźwiękowymi. Wrzucamy zdjęcia na profil społecznościowy, umieszczamy na swoim blogu, a link w opisie na komunikatorze. Nagrywamy komórką filmy na imprezie, przesyłamy znajomym ciekawy cover utworu ulubionego zespołu. Oczywiście cały czas posługujemy się słowem pisanym, wyrażamy swoje opinie na forach, ale często po prostu gaworzymy przez Internet. Niektórzy piszą artykuły i blogi, czasem wzbogacają je o video. Niektórzy wolą tylko kliknąć w przycisk pozwalający im powiedzieć innym, że coś im się spodobało. A jeszcze stają się prawdziwymi twórcami muzyki, kina niezależnego lub grafiki. Tak jak w normalnym życiu, wykazujemy różny poziom aktywności, lecz ważne jest że strumienie informacji przekazywane między ludźmi przyjmują rozmaitą postać. Postać multimedialną.
Możliwość wykorzystania. Relacje między ludźmi w środowisku cyfrowym oprócz tego, że osiągają większą skalę i różnorodność są w dużej części widoczne i dostępne. Jest tak za sprawą Internetu jako platformy. Dzięki temu świat relacji międzyludzkich bardziej niż kiedykolwiek staje otworem dla działań marketingowych. Zmienia się więc po prostu skala możliwości wykorzystania zjawiska.
Media cyfrowe nadają zupełnie nowy wymiar zjawisku które nie jest niczym nowym. To dzięki temu ludzie stają się medium XXI wieku obok którego marketerzy nie powinni przechodzić obojętnie.