Jestem absolutnym fanem CommonCraft Show.
Jeśli ktoś jeszcze nie wie – to seria krótkich, pomysłowo animowanych filmików opisujących różne zjawiska w maksymalnie prosty, zabawny sposób. Chodzi o sprowadzenie ich do tego co najważniejsze i oprawienie w atrakcyjne porównania i metafory. Stąd tytuł serii – “…in plain english”. Pomysł genialny, wykonanie mistrzowskie. Zaczęło się od różnych zjawisk i narzędzi z zakresu “cyfrowej rewolucji”. Social bookmarking, social networking, RSS, wiki, etc. Sama idea prostego opisu złożonej rzeczywistości internetowej jest dla mnie wyjątkowo atrakcyjna. “Kupuję ją” całym sobą, bo duża część mojego życia zawodowego właśnie na tym się skupia . Pomysł okazał się na tyle dużym sukcesem, że wyewoluował w stronę firmy zajmującej się… wyjaśnieniem. Skomplikowanych rzeczy w prosty sposób. Teraz filmików jest całe mnóstwo i to z różnych kategorii, ale jeden na pewno powinien się na tym blogu znaleźć:
Piątek, piątek weekendu początek. Akurat jest czas na luźną notatkę na bloga, w której więcej będzie fajnych przykładów niż treści.
YouTube jest wielki. Chyba każdy korzysta z niego codziennie albo przynajmniej kilka razy w tygodniu. Społeczność jaka powstała w serwisie jest już dobrze wpisana w amerykańskie kampanie marketingowe i polityczne. Nikogo nie dziwi Barack Obama rozpoczynający wystąpienie od ‘Hello Youtubers’.
Oprócz standardowego użycia kanału na YouTube niektóre marki sięgają po niestandardowe działania, które dzięki swojemu wirusowemu charakterowi mogą okazać się niezwykle skuteczne. Chodzi tutaj o interaktywne video na YouTube. Zasada jest prosta – w pewnym momencie pojawia się pole, po kliknięciu w które zostajemy przekierowani do dalszej części filmu. Od naszego wyboru zależy dalsza część video. Przypomina to paragrafowe gry RPG. Pierwsza tego typu gra A Car’s Life była bardzo prosta. Wystarczyło na czas kliknąć w wyznaczone pole, inaczej główny bohater czyli sympatyczny samochodzik wpadał na przeszkodę. Obecnie powstają coraz bardziej skomplikowane gry tego typu.
Proste gry point and click przyciągają wielu widzów. Jedna z najpopularniejszych The Time Machine ma ponad 1 mln 280 tys wyświetleń.
Kto z nich korzysta?
Marki
Media
Zwykli użytkownicy
Korzyści:
Viralowy charakter zapewnia naturalny WOMM
Video z YouTube można wstawić w każdą stronę www
YouTube oferuje ogromną bazę użytkowników
Dostosowanie do potrzeb kampanii:
Proste w stworzeniu krótkie filmiki mogą promować elemnt oferty
Długa gra przygotowana w stylu papierowych gier paragrafowych w odcinkach nadaję się do wieloplatformowych kampanii np: alternate reality games.
Nie ma za bardzo o czym więcej pisać jakie interaktywne gry na YouTube są trzeba po prostu samemu zobaczyć i ocenić ich potencjał w komunikacji marki:
W trosce o Twoje dobre samopoczucie serwisy społecznościowe (chyba z wyjątkiem Fotki) oszczędzają Ci takich informacji. Ale dla ciekawskich – poniżej instrukcja jak się dowiedzieć, kto już Cię nie lubi.
Po restarcie Firefoxa instalujemy skrypt Facebook Friends Checker (stąd).
Po instalacji skrytpu i zalogowaniu do Facebooka, w tym miejscu
ustawiamy co ile czasu skrypt ma sprawdzać listę. Domyślnie co dwie godziny, ale spokojnie wystarczy raz na dobę.
Skrypt zapisuje listę znajomych i przy kolejnym sprawdzeniu porównuje z aktualną – jeżeli kogoś nie ma, to informuje o tym dając link do profilu ex-frienda.
Skype znany wszystkim. Na pewno większość z was używa. Ale kto korzysta z rozmów video? Pewnie już nie każdy.
Co zrobił Skype, żeby promować videorozmowy? Moim zdaniem rewelacyjną kampanię. Postawili na śmiech jako na najbardziej, pozytywną, uniwersalną, międzykulturową, budującą społeczność, a przede wszystkim zaraźliwą emocję. I postanowili wciągnąć w to użytkowników Skype pokazując przy okazji funkcjonalność videorozmów.
Nagrali krótki filmik, gdzie 8 osób kolejno zarażało się od siebie śmiechem. Filmik był promowany na YouTube. Sami zobaczcie jak zaraźliwy jest śmiech i spróbujcie obejrzeć cały nie śmiejąc się.
Potem każdy mógł używając specjalnej strony www i Skype nagrać swój śmiech i powiększać ?łańcuszek śmiechu?. Proste, ale w tej prostocie genialne.
Wynik również całkiem niezły. 11 000 ludzi z 77 krajów utworzyło ponad 3-godzinne video z łańcuszkiem śmiechu. Sam film był oglądany 13 milionów razy i obiegł wiele popularnych blogów i serwisów video.
Sama kampania pokazuje moim zdaniem jak można zgromadzić społeczność wokół? emocji. I budować na tym potencjał marketingowy. Rzadka sprawa, a z mojej strony SZACUN
Warto wejść również na stronę skypelaughterchain, gdzie cały case jest opracowany w krótki i przystępny sposób. To pokazuje jak strona WWW pojedynczej kampanii może żyć… po kampanii.
Lubię mocne tezy. Ta o mediach społecznościowych jako o podstawowej przestrzeni życia współczesnych ludzi wydaje się uzasadniona. Może jeszcze nie teraz i nie wszędzie, ale już niedługo
A jeśli jescze ta teza wyrażona jest w konkretny, jednoznaczny i przekonujący sposób, klikam “Lubię to!”.
A wy zapoznajcie się z rewolucją. Miłego oglądania.
Socialnomics rulez! (to tak w ramach jakiegoś krzykliwego hasła na koniec posta)
…bywają dziwne. Ale warto je znać . Dziś będzie o dwóch.
“Jestem hardcorem”. Tzn. nie wiem czy ja jestem. Jak oglądam ten filmik to mam wątpliwości. Ale bez wątpienia jest to początek mody, a nawet trendu popkultury. Tak, tak – jest to tylko początek?
Moi znajomi prowadzą szkołę angielskiego. Właśnie wrócili z obozu z dzieciakami. Podobno to tekst, który przeważa w komunikacji. “Jestem hardcorem”, lub “jesteś hardcorem” to podstawowy przecinek. Absolutny hit. Jak to się dzieje, że w sumie niczym się nie wyróżniający filmik potrafi ruszyć taką lawinę? Nie wiem, ale wiem że YouTubowi twórcy kontentu ruszyli zmasowanym frontem. Wersja wyścigowa,wersja Kononowicz,wersja sportowa,wersja Mario Bros. I setki innych. Trend się rozwija i wkracza do popkultury. Dziś pojawiają się już np. koszulki. Świat marketingu TV też reaguje. Tekst pojawia się w najnowszych spotach Tymbarku. Skoro spot ma trafiać do młodych to musi… być hardcorem.
Kto wie, być może dzielną drużynę kreatywną Tymbarku zainspirowało to, że ich wcześniejszy spot został już stuningowany przez użytkowników na modłę “jestem hardcorem”.
Jeśli kogoś interesują niemierzone odmęty hardcoru, może w nieskończoność przeglądać stronę www.jestemhardcorem.pl.
Inna moda z YouTube również ma już chwilkę, a nosi miano “Daj kamienia!”
Bo tak naprawdę są bliźniaczo podobne. Prosty, a nawet prostacki tekścik, który “załapał” stając się wodą na młyn amatorskich twórców kontentu. Moim zdaniem za jego sukces odpowiadają dwa czynniki. Przede wszystkim łatwość zastosowania. Jest na tyle uniwersalny, że pasuje do niemal wszystkiego. I łatwo go podłożyć, przerobić. Tym samym łatwo być twórcą epoki “Jestem harcorem!” lub “Daj kamienia!”. A jak łatwo, to więcej ludzi to robi. A im więcej ludzi robi, tym więcej innych załapuje trend. I to jest właśnie drugi czynnik. W psychologii odpowiada za to mechanizm społecznego dowodu słuszności. “Jeśli jest tego tyle to musi być fajne”. Miliony nie mogą się mylić . I kula śniegowa się stacza chwytając nas coraz więcej. Może nas to przerażać, ale to przecież normalne. Choć czasem przerażająco płytkie…