poniedziałek , Styczeń 21 2019
Home / News / Peach, cały Internet o nim mówi

Peach, cały Internet o nim mówi

Peach – komunikator i społecznościówka. Przyzwyczajeni do dominacji Facebooka, zauważamy ewentualnie jeszcze Twittera i Instagram, ale niewiele wiemy o innych sieciach społecznościowych, o co nietrudno, tym bardziej że dziś słowem „społecznościowy” reklamuje się praktycznie wszystko, co po prostu ma użytkowników. Tymczasem posiadacze iSprzętu mogą cieszyć się od niedawna zupełnie nową aplikacją społecznościową, która może sporo zmienić w naszym postrzeganiu społecznościówek w ogóle. Mowa o – prawdopodobnie nie wiesz jeszcze, że taka aplikacja istnieje – Peach.

Peach komunikator

Peach jest zdecydowanie komunikatorem. Służy przede wszystkim do wymiany wiadomości, jednak już dalej od SMS-ów chyba nie da się odejść. Jeśli wydaje ci się, że takim przykładem jest Snapchat, to jesteś w błędzie. Peach może pomagać w dzieleniu się muzyką, pozwala krzyczeć, rysować, widać się czy życzyć dobrej nocy. Wystarczy tylko dać znać, co masz zamiar zrobić, a Peach-komunikator zadziała w tym kierunku, otwierając tablicę do rysowania albo dzielenia się muzyką, której słuchasz, a którą odbiorca wyszuka w iStore albo Spotify.

Peach-społeczność

Peach pozwala tworzyć społeczności, jednak inaczej, niż nauczył nas tego Facebook, ponieważ nie ma tutaj fanów, tylko są przyjaciele. To więcej niż tylko zmiana nazewnictwa, ponieważ takie postawienie relacji sprawia, że staje się ona symetryczna. Nie ma tu odbiorców, którzy z jakiegoś powodu, gdyby chcieli coś powiedzieć, wyświetlani są w stu znakach w zapomnianym przez Boga i ludzi panelu u dołu strony i to po lewej stronie, tylko są uczestnicy „konwersacji”. W wymianie wiadomości może uczestniczyć każdy.

Co zmienia Peach?

Peach jest społecznościówką, która trochę nie pasuje do obrazu, jaki mamy dziś wytworzony przez lata zachęt do wirtualnego ekshibicjonizmu. Domyślne ustawienie profilu jest tu prywatne: tworzysz profil i zasadniczo nikt nie ma do niego wglądu. Po co więc go tworzyć? Cóż, Peach, jak każda sieć społecznościowa, w którymś momencie ma za zadanie budować znajomości, a do tego trzeba coś wiedzieć o użytkownikach.

Stworzona przez współtwórcę Vine aplikacja służy to wrzucania postów. Nie jest to więc tak rozbudowana platforma jak te, które obecnie dominują, ale ma to jeden zasadniczy plus – nie daje możliwości tak rozbudowanego spamowania, które stało się podstawowym problemem FB czy Twittera, a i Instagram na tym sporo cierpi. Peach ma zdecydowanie ograniczoną atrakcyjność dla firm – symetria relacji nie sprzyja prowadzeniu aktywnych kampanii marketingowych, ponieważ nie można ich w odpowiednio dużym stopniu kontrolować. Z drugiej strony daje to większą szansę na podtrzymanie realnych znajomości, ponieważ znacznie lepiej odzwierciedla model rzeczywistych relacji międzyludzkich.

Jak odbiera się Peach?

Peach jest bardzo dziwną w odbiorze aplikacją. Ma coś w rodzaju Facebookowej ściany, ale trudno jest ją zdefiniować w kontekście FB, tym bardziej że dziś bardziej zależy producentom na tym, żeby podkreślać różnice, a nie podobieństwa. Jednocześnie brakuje tutaj funkcji indywidualnego wysyłania wiadomości, co oznacza, że praktycznie cała aktywność odbywa się na ekranie głównym.

Bardzo ciekawym posunięciem jest zaprzęgnięcie do pracy komend podobnych do tych, jakie wykorzystuje Slack. Efekt? Bardzo proste wprowadzanie wiadomości, bo wystarcza jedno lub dwa kliknięcia, żeby od razu trafić tam, gdzie się chce. Peach wykorzystuje skróty jednoznakowe i na ich podstawie określa, jaki typ treści chce wstawić użytkownik.

Dla wszystkich, którzy interesują się innowacjami, Peach jest doskonałym materiałem do nauki. Niby i programów do wysyłania wiadomości, i sieci społecznościowych jest już wiele, ale Peach połączył w sobie coś z Twittera, Facebooka, Tumblra i paru innych, obcinając jednocześnie wszystko, co było kłopotliwe i niepotrzebne. Najkrótsza możliwa definicja tego programu to „aplikacja do wiadomości społecznościowych”. Nie indywidualnych, ale właśnie społecznościowych i zdecydowanie nie ma podstaw, żeby sam program nazywać siecią społecznościową, ale na pewno jest to komunikator daleki od prostego programu do obsługi SMS-ów.

Rozwój u użytkownika

Wszyscy komentatorzy społecznościowego światka zaczęli licytację co do dalszej drogi rozwoju. Drogi rozwoju Peach są tym, co interesuje najbardziej i co może dać ciekawą lekcję i użytkownikom, i przedsiębiorcom. Dlaczego? Wystarczy przyjrzeć się temu, co może dalej stać się z Peach.

  • Aplikacja nie jest teraz nastawiona na rozwój i komercjalizację, a na czymś musi zarabiać. Wprowadzenie do niej reklam zabije jej społecznościowy charakter, ponieważ apka będzie dalej prowadzona nie w kierunku zaspokajania potrzeb użytkowników, ale reklamodawców, a wtedy straceni będą ci pierwsi.
  • Druga opcja to śmierć naturalna albo stagnacja. Oczywiście – biznes, żeby istnieć, nie musi się rozwijać, ale wszystko, co ma być społecznościowe, ma tylko tyle sensu, ile nadają użytkownicy, więc autorzy aplikacji albo muszą pozyskać wielu użytkowników z grona iSprzętowców albo stworzyć aplikację na Androida. To samo w sobie może być kłopotliwe marketingowo, bo te dwie platformy mają inne założenia, więc i programy mają najczęściej nieco inne założenia.
  • Trzecia opcja to sukces. Ten byłby spowodowany masowym napływem użytkowników i choć nie ma szans na to, aby Peach miał więcej użytkowników niż Facebook, jest spora szansa na to, żeby zdobył tyle aktywnych użytkowników, żeby wyznaczyć pewien standard, tym bardziej że pomysł na te aplikację jest wręcz zawstydzająco prosty, a w społecznościówkach prostota jest często największą zaletą.

Wyzwanie dla Peach Social Network

Peach jest swego rodzaju wyzwaniem i dla użytkowników, którzy muszą na nowo zdefiniować swoje zamiłowania do komunikacji, i dla programistów, którzy do tej pory mnożyli opcje konfiguracyjne. Twórcy Peach poszli w stronę, jakby zadając pytanie „na ile sposobów jeszcze można podzielić się swoimi emocjami”. Odpowiedzią na to jest liczba możliwych wariantów wypowiedzi: GIF-em, emoji, „krzykiem”, muzyką, zdjęciem, a nawet pogodą. W zasadzie można odnieść wrażenie, że możliwe jest tutaj wszystko. Przede wszystkim Peach znosi ograniczenie kreatywności, które narzucają w swoich ramach inne serwisy.

Przy czym faktycznie Peach nie jest żadnym serwisem – jest aplikacją, tylko i wyłącznie, nie ma interfejsu webowego, nie ma nawet wersji na Androida. To drugie może budzić pewne obawy co do możliwego wzrostu popularności, ale z drugiej strony wydaje się ciekawym posunięciem marketingowym, ponieważ iStore jest sklepem zamkniętym i sam fakt, że coś tam trafia, bywa uznawany za wyznacznik jakości. Zamiast więc ślepego zachwytu nad Peach, który ma, bo musi mieć, pewne wady, proponuje chwile zastanowienia nad tym, co będzie dalej – taki eksperyment myślowy, bo ten przyda się i użytkownikom, którzy być może odkryją potencjał aplikacji, o którym nie wiedza nawet twórcy, i autorom podobnych programów, którzy sztywno wpisują się w ramy narzucone przez obecnie popularne programy, starając się powtórzyć sukces, do którego doszło tylko ze względu na innowacyjność, a przez to powtórzyć się go nie da.

Mnie osobiście Peach nie urzekł aż tak, żebym stał się jego zagorzałym fanem, ale to aplikacja naprawdę inspirująca, ponieważ jako pierwsza wraca do dobrego zwyczaju „niech użytkownik zrobi, na co ma ochotę”. To wyzwala kreatywność, choć w przypadku Peach źródłem inspiracji jest nie tyle sam program, co albo jego idea, albo wykorzystanie, bo sama zasada działania nie jest ani przełomowa, ani szczególnie zaskakująca. Dopiero to, co można zrobić, mając Peach na iPhonie, zaskakuje i zdumiewa.

Więcej na http://peach.cool/

Podobne Posty

O LukaszZelezny

Prelegent, trener, autor. Head of Organic uSwitchUK. Zajmuje się SEO, PPC i mediami społecznościowymi. Prywatnie fan podróżowania, drum and bassu i szkockiej.

Zobacz również

3 proste receptury copywritera na chwytliwe nagłówki w mediach społecznościowych

W mediach społecznościowych liczą się sekundy. Odbiorca w mgnieniu oka podejmuje decyzję, czy przeczyta dany …